← Wróć do bloga
Branding · Śląsk

Czy marka tworzy miejsce, czy miejsce tworzy markę?

Katowice są dziś jednym z najciekawszych przykładów tego, jak branding działalności deweloperskiej zaczyna wpływać nie tylko na sprzedaż mieszkań, ale wręcz na sposób myślenia o całych częściach miasta.

Czy marka tworzy miejsce, czy miejsce tworzy markę

Z jednej strony mamy miejsca, które swoją markę stworzyły organicznie — bez strategii marketingowej, bez identyfikacji wizualnej, bez opowieści przygotowanej przez wyspecjalizowaną agencję. Z drugiej strony mamy inwestycje, nad których marką starannie pracowano, by później stały się realnym miejscem do życia, a nie tylko kolejnym, przypadkowym budynkiem.

Tauzen — kiedy miejsce wyprzedza markę

Szczególnym przykładem pierwszego zjawiska jest katowicki „Tauzen", czyli Osiedle Tysiąclecia. Twórcy osiedla nie projektowali „marki". Projektowali miejsce do życia — z charakterystyczną architekturą, układem urbanistycznym, bliskością Parku Śląskiego, własną tożsamością i bardzo wyraźnym charakterem.

A jednak po latach to właśnie miejsce stworzyło markę. Dziś praktycznie nikt nie mówi „Osiedle Tysiąclecia". Mówi się „Tauzen". Ta nazwa funkcjonuje samodzielnie, budzi konkretne skojarzenia i niesie za sobą określony styl życia.

Co ciekawe, współczesne inwestycje powstające w tej okolicy bardzo często próbują korzystać z tej istniejącej już siły miejsca. Powstaje więc coś, co można nazwać „nowym Tauzenem" — inwestycje, które próbują przypiąć się do marki stworzonej przez lokalizację, historię i doświadczenie mieszkańców. Mamy też „Tauzen Park" — małą galerię handlową przylegającą bezpośrednio do Osiedla Tysiąclecia.

Nikiszowiec — autentyczność jako fundament

Podobną historię opowiada nam Nikiszowiec. To miejsce przez lata przeszło drogę od nieco zapuszczonego i zapomnianego osiedla robotniczego do jednej z najmocniejszych marek miejskich na Śląsku. Ogromną rolę odegrała tutaj charakterystyczna architektura — Nikisz jest jedynym tego typu osiedlem w Polsce — autentyczność miejsca i konsekwentne budowanie narracji wokół śląskiej tożsamości.

Ale równie ważne okazały się wydarzenia, gastronomia i kultura. Promujące nowoczesną, lokalną kuchnię knajpy takie jak Prohibicja czy Cafe Byfyj, galerie, atelier artystyczne Grzegorza Chudego czy lokalne inicjatywy stworzyły wokół Nikiszowca pewien styl życia i emocję, która zaczęła przyciągać ludzi z zewnątrz i nakręciła szeroko rozumianą turystykę.

Dziś inwestycje realizowane w pobliżu Nikiszowca często komunikują się właśnie przez bliskość tego miejsca. Nie budują marki od zera — korzystają z marki już istniejącej. Flagowym przykładem jest osiedle Nowy Nikiszowiec.

„Najsilniejsze marki mieszkaniowe nie powstają wyłącznie z marketingu ani wyłącznie z lokalizacji. Powstają wtedy, gdy branding spotyka się z realnym doświadczeniem miejsca."

Pierwsza Dzielnica — marka zaprojektowana od zera

Na drugim biegunie dzisiejszych rozważań znajduje się Pierwsza Dzielnica — osiedle wybudowane od zera na terenach pokopalnianych, ale przede wszystkim — wymyślone od zera miejsce. Od początku nie była komunikowana jako zwykłe osiedle mieszkaniowe. To była opowieść o nowym stylu życia. O nowej miejskiej dzielnicy. O miejscu funkcjonującym w bezpośrednim sąsiedztwie kultury, architektury i przestrzeni publicznych Strefy Kultury.

I co najciekawsze — ta strategia rzeczywiście zaczęła działać urbanistycznie. Pierwsza Dzielnica nie funkcjonuje dziś wyłącznie jako nazwa inwestycji. Zaczyna funkcjonować jako określenie fragmentu miasta. Widać to choćby po języku rynku nieruchomości. Inwestycje realizowane w okolicy — takie jak Atal czy Noho — często określane są jako inwestycje „przy Pierwszej Dzielnicy". To bardzo interesujący moment, w którym marka wykreowana przez dewelopera zaczyna definiować otoczenie.

Fabryka Porcelany — trzecia droga

Bardzo ciekawym przykładem jest również katowicka Fabryka Porcelany, która pokazuje jeszcze inny model budowania marki miejsca. To nie jest ani klasyczny przypadek Tauzena, gdzie marka powstała całkowicie organicznie, ani model Pierwszej Dzielnicy, gdzie najpierw wykreowano markę, a następnie budowano wokół niej nową miejską tkankę.

W przypadku Fabryki Porcelany marka została oparta na autentyczności już istniejącego miejsca. Deweloper nie stworzył nowej historii, lecz wykorzystał industrialne dziedzictwo, historyczną zabudowę i śląski charakter przestrzeni, budując wokół nich nową funkcję i nowy styl życia. To właśnie dlatego Fabryka Porcelany działa dziś szerzej niż zwykły projekt biurowo-usługowy — stała się miejscem spotkań, wydarzeń, gastronomii i kreatywnego biznesu.

Co istotne, ludzie nie jadą tam wyłącznie „do biura", ale po prostu „do Fabryki Porcelany". I być może właśnie w tym tkwi siła najlepiej zaprojektowanych miejsc — nie próbują wymyślać nowej tożsamości, ale potrafią wydobyć i opowiedzieć tę, która już istnieje.


I chyba właśnie tutaj pojawia się najciekawszy wniosek. Można stworzyć świetną nazwę, identyfikację wizualną i kampanię sprzedażową — ale jeśli ludzie nie poczują życia pod skórą tkanki miejskiej, marka pozostanie wyłącznie reklamą, gołym logo. Z drugiej strony nawet najlepsza lokalizacja nie stworzy dziś silnej marki bez świadomej narracji, bez spójnej tożsamości i bez doświadczenia, które mieszkańcy chcą współtworzyć.

Katowice są dziś fascynującym przykładem obu tych procesów jednocześnie.

Autorka
Aleksandra Śliwa

Radczyni prawna specjalizująca się w prawie nieruchomości i projektach inwestycyjnych. Autochtonka śląska zaangażowana w działania na rzecz języka i kultury śląskiej. Śląsk traktuje jako punkt odniesienia swoich wartości.

Tematy
Branding Śląsk Katowice Marka miejsca Nieruchomości

Więcej artykułów na blogu

← Wróć do bloga